"Peliczaple stały smutcholijne i zbłąkinie rykoświstąkały (...)"
Hei! Moglibyście pomyśleć, że teraz wrzucę panenteizmowy numer 5, ale nic z tego. I głównym powodem wcale nie jest to, że utwór ten jest "under construction", ale to że w międzyczasie napisałem tekst, który zapewne nie trafi na żaden z moich concept albumów, a który częściowo narodził się podczas mojego łazienkowego "posiedzenia". Zresztą, coraz częściej zdarza mi się improwizować tekst i melodię, gdy jestem w łazience. Tylko zazwyczaj gdy wychodzę, zapominam niedoszłe "arcydzieła". Tym razem (natchniony przez pierwsze od dłuższego czasu spotkanie z Agatą, która spytała, czy nagrałem coś ostatnio), poszedłem bezpośrednio do mojego "domowego studia" (jak ja kocham w ten sposób nazywać sypialnię rodziców!) i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów chwyciłem za gitarę. Muszę przyznać, że o ile nigdy nie byłem dobrym (ani nawet przeciętnym) gitarzystą, to po takiej przerwie gram jeszcze gorzej. Moim zamysłem było wymyślenie akordów do świeżo wymyślonej melodii, a następnie spisanie (i poprawienie) tekstu i nagranie całości. O ile dwa pierwsze zadania się udały, to niestety z trzeciego nic nie wyszło, gdyż zobaczyłem, że do zestawu "efektownych kostek gitarowych" brata doszedł reverb. Zafascynowany jego wcale-nie-najświeższym-już nabytkiem, nie mogłem się powstrzymać i zacząłem nagrywać swoją improwizację. Szczerze mówiąc, nie nazwałbym jej szczególnie (ani w żaden inny sposób) udaną, ale grało mi się super;)
Dzisiejszy dzień minął mi za to bardzo szybko. Wszystko za sprawą bardzo udanego, drugiego ostatnimi czasy, spotkania z Agatą (a potem jeszcze z Maćkiem!). Nie mam pojęcia, w jaki sposób nam się to udało, ale tym razem nie pamiętam, żeby trafiła nam się chociaż chwila ciszy (nie licząc przerw na jedzenie:P). Gdy kończył się jeden temat, to zaraz zaczynał się drugi... A może cały dzisiejszy dzień był jednym, bardzo rozbudowanym tematem? Nieważne, grunt że od dziś na brzmienie słów "kebab", "falafel", "Płońsk", czy "fryzjer" mogę reagować inaczej niż standardowy człowiek. Bardzo inaczej.
I jeszcze na dzisiejszy temat. Dostałem bojowe zadanie napisania "wesołej" (tak brzmiało to słowo?) książki, opisującej sen Agaty. Myślę, że w tej kwestii są trzy problemy (no, trzy i pół):
1. Nie widziałem tego snu (ale mam dość mocno rozbudowaną wyobraźnię, więc to ten najmniejszy kłopot);
2. Nawet z początkowego, wesołego nastroju może urodzić się jakaś zaraza, czy inna klątwa w tym pięknym, bajkowym świecie;
3. Ostatni wers prozą napisałem prawdopodobnie 19 maja jbr. (jeszcze-bieżącego roku), co może być największym problemem.
3,5. Wszystko, co mi przychodzi do głowy jest niebezpiecznie gaimanowskie...
Ale wróćmy do tzw. "adremu" (tak, ten żart bardzo się udał Prokopowi w ostatnim "Mam Talent"), tekst do utworu "Forgotten" powstał dlatego, że od dłuższego czasu (z krótkimi i bardzo nieregularnymi przerwami) czuję się bardzo niepotrzebny (zresztą stąd też nazwa bloga), bardzo niekochany i samotny. Ostateczna wersja została pozbawiona epicko-optymistycznego bridge'a, a w zamian dostała outro w obecnej formie.
"Forgotten"
(DoB: 2011/11/04)
i am gonna be forgotten
by the time and by the world
gonna be forgotten
like my dreams gathering dust
on the shelves of my mind
see... i am just a ghost to you
nothing more than a figure in your dream
when you open your eyes i just disappear
it no longer matters that it was different
a few months ago...
i am gonna be forgotten
by the time and by the world
gonna be forgotten
like my dreams gathering dust
on the shelves of my mind
see... i know that eveything must end
but it should just fade away in a moment
then it would hurt for a while and stop
see... this time it is different
i feel that this bond is slowly dying away
causing more pain every second of my life
but i'm not able to kill it outright...
i am gonna be forgotten
by the time and by the world
gonna be forgotten
like my dreams gathering dust
on the shelves of my mind
see... never did i know how to say what i feel
never did i know how to show my thoughts a way
so they could become words on their path
to your heart...
to your heart...
and now when my heart's still beating for you
it's easier to go away than to tell the truth
why do i always choose to suffer rather than try my luck?
i am gonna be forgotten
by the time and by the world
but it doesn't really matter
because i have already forgotten
whole the time and whole the world
IF ONLY I COULD FORGET YOU!
Uwierz, uda Ci się napisać pozytywne, wesołe i kolorowe "streszczenie" mojego snu. Nawet nie masz pojęcia ile z optymisty się w Tobie kryje ;) Dowodem jest wczorajszy dzień spędzony w jak najbardziej pozytywnej atmosferze :) A kiepskie dni...każdemu się zdarzają - trzeba z nadzieją czekać na te dobre i udane ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się, nawet nie wiesz ile optymizmu w sobie masz! Poza tym prawdziwy artysta potrafi tworzyć zarówno te wesołe i pozytywne, jak i smutne dzieła. Potraktuj to jako wyzwanie ;)
OdpowiedzUsuńAle ja nie jestem artystą:P
OdpowiedzUsuń